Brutalny napad na matkę i syna przy ulicy Noniewicza, ciosy maczetą, a zaledwie kilkadziesiąt godzin później skatowanie kolejnego mężczyzny i porzucenie go na pewną śmierć w krzakach. Prokuratura Rejonowa w Suwałkach skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko trzem recydywistom w wieku od 24 do 44 lat.
Suwalscy śledczy zamknęli sprawę, która pod koniec lata 2025 roku wstrząsnęła lokalną społecznością. Na ławie oskarżonych Sądu Okręgowego w Suwałkach zasiądzie trzech mężczyzn. Odpowiedzą za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia, a dwóch z nich dodatkowo usłyszało zarzuty spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Wszyscy działali w warunkach recydywy.
Matka broniła syna przed maczetą
Wszystko zaczęło się 31 sierpnia 2025 roku w jednym z mieszkań przy ulicy Noniewicza w Suwałkach. Sprawcy bez skrupułów wtargnęli do lokalu, w którym znajdowała się matka z dorosłym synem. Od progu żądali gotówki. Gdy spotkali się z odmową, rozpętało się piekło.
Oskarżeni wtargnęli do mieszkania przy ulicy Noniewicza w Suwałkach, gdzie przebywała matka z dorosłym synem. Po wtargnięciu napastnicy domagali się pieniędzy, a gdy ich nie otrzymali, zaczęli stosować przemoc. Mężczyzna został dotkliwie pobity, był kopany i uderzany pięściami, co skutkowało licznymi obrażeniami głowy – relacjonuje prokurator Wojciech Piktel, zastępca Prokuratora Okręgowego i rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Suwałkach.
Kobieta, która próbowała bronić syna, została uderzona maczetą w dłoń, co doprowadziło do częściowej amputacji palców. Grozili również nożem kuchennym, który wcześniej zabrali z kuchni pokrzywdzonych. Z lokalu skradziono gotówkę, portfel z dokumentami, kartą płatniczą oraz nóż użyty podczas napadu. Łączną wartość strat oszacowano na kilka tysięcy złotych
Drugi atak trzy dni później
Brak natychmiastowego zatrzymania sprawił, że napastnicy poczuli się bezkarni. Zaledwie trzy dni później, w nocy z 2 na 3 września 2025 roku, dwóch z nich zaatakowało ponownie. Tym razem w mieszkaniu przy ulicy Klasztornej. Ofiarą padł śpiący mężczyzna, któremu skradziono telefon komórkowy.
W mieszkaniu przy ulicy Klasztornej miało dojść do kradzieży telefonu komórkowego na szkodę innego mężczyzny, który w tym czasie spał. Gdy pokrzywdzony zbudził się i upomniał o swoją własność, jeden z napastników silnie uderzył go pięścią w brzuch. Cios spowodował poważny uraz jelita cienkiego i ostre zapalenie otrzewnej, co wymagało natychmiastowej interwencji chirurgicznej i stanowiło chorobę realnie zagrażającą życiu. Mimo ciężkiego stanu ofiary, która straciła przytomność, sprawcy wynieśli ją z mieszkania i pozostawili w zaroślach przy chodniku, znacznie zwiększając ryzyko jej śmierci – mówi o szczegółach drugiego zdarzenia prokurator Wojciech Piktel.
Badania DNA na maczecie i opinia psychiatrów
Szybka praca suwalskich policjantów oraz prokuratora doprowadziła do zatrzymania całej trójki jeszcze we wrześniu 2025 roku. Istotne dla śledztwa okazały się nie tylko zeznania poturbowanych ofiar i świadków, ale również nowoczesna technika kryminalistyczna. Ważnym elementem dowodowym były również zapisy monitoringu oraz badania genetyczne śladów pobranych z maczety.
Wszyscy podejrzani zostali zatrzymani we wrześniu 2025 roku i na wniosek prokuratora pozostają tymczasowo aresztowani. Biegli lekarze psychiatrzy orzekli, że wszyscy oskarżeni w chwili popełnienia czynów byli poczytalni. U dwóch z nich zdiagnozowano uzależnienie od alkoholu – podsumowuje prokurator Piktel.
Recydywistom grozi surowa kara
Sprawa trafiła już do Sądu Okręgowego w Suwałkach. Ze względu na wyjątkową brutalność, użycie niebezpiecznych narzędzi (maczety i noża), spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz działanie w warunkach powrotu do przestępstwa, oskarżonym grożą bardzo surowe kary.
Samo przestępstwo rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia zagrożone jest karą od 3 do nawet 20 lat pozbawienia wolności, jednak w przypadku recydywy sąd może wymierzyć jeszcze surowszy wyrok. Na proces oskarżeni poczekają w celach aresztu śledczego.
(Ewa Bochenko)

