To były urodziny, o których na Podlasiu będzie mówiło się jeszcze bardzo długo. Zabłudów 18 lipca hucznie świętował 473. rocznicę nadania praw miejskich. Choć program imprezy obfitował w liczne atrakcje, magnesem, który przyciągnął do tutejszego amfiteatru nieprzebrane tłumy, był koncert niekwestionowanego króla latino – Konrada Skolimowskiego, czyli „Skolima”. Atmosfera była gorąca, a emocje sięgnęły zenitu, zanim artysta w ogóle postawił stopę na scenie.
Skolim, znany ze spektakularnych wejść i niezwykłego kontaktu z publicznością, tym razem również nie zawiódł. Zamiast tradycyjnej limuzyny, artysta wybrał drogę powietrzną.
Gdy nad zabłudowskim amfiteatrem rozległ się charakterystyczny warkot silnika, a na niebie pojawił się helikopter z gwiazdą na pokładzie, tłum dosłownie oszalał. Ludzie z zapartym tchem wpatrywali się w niebo, machając do lądującej maszyny. Pojawienie się helikoptera wywołało falę nieopisanej euforii – pisk, brawa i okrzyki tysięcy fanów niosły się na kilometry.
Przyjechali nawet z Sejn
Wydarzenie przyciągnęło miłośników dobrej zabawy z całego województwa. Pod sceną można było spotkać mieszkańców Białegostoku, Bielska Podlaskiego, Hajnówki, Sokółki, a nawet najdalszych zakątków regionu. Na koncert specjalnie przyjechali m.in. fani z oddalonych o niemal 200 kilometrów Sejn.
Kiedy dowiedzieliśmy się, że Skolim wystąpi w Zabłudowie, decyzja zapadła natychmiast. Spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę. Skolim to niesamowity showman, jego energia na żywo po prostu uzależnia. Nie żałujemy ani jednego przejechanego kilometra – opowiada z uśmiechem Asia, która na koncert przyjechała z paczką znajomych.
Jej partner, Łukasz, zwraca uwagę na niesamowity rozmach imprezy.
Droga z Sejn minęła nam szybko, ale prawdziwy test cierpliwości czekał nas na miejscu. To, co działo się na dojazdach do Zabłudowa, przerosło nasze oczekiwania. Ale kiedy zobaczyliśmy helikopter krążący nad amfiteatrem, a potem usłyszeliśmy pierwsze bity, zapomnieliśmy o całym zmęczeniu. Warto było stać w każdym korku dla takiego widowiska – dodaje Łukasz.
Wielkie serca i licytacja z humorem. Sukces akcji dla Gabrysi
473 urodziny Zabłudowa to nie tylko taniec i śpiew, ale przede wszystkim ogromny pokaz solidarności i wielkich serc. Wszystko za sprawą wyjątkowej akcji charytatywnej zorganizowanej przez fundację Podlaskie Anioły.
W kulminacyjnym momencie imprezy na scenie obok Skolima pojawił się prezes fundacji Stefan Sochoń. Panowie wspólnie poprowadzili licytację wyjątkowego przedmiotu – koszulki z autografem artysty. Cel był szczytny. Zbiórka funduszy na cyberoko chorej Gabrysi.
Konrad „Skolim” Skolimowski postanowił zachęcić publiczność do hojności w swoim charakterystycznym, pełnym humoru stylu.
Nawet jak grzeszyliście przez całe życie, to za udział w tej licytacji wasze grzechy na pewno zostaną odpuszczone – żartował ze sceny artysta, wywołując salwy śmiechu i brawa wśród zgromadzonych.
Walka o koszulkę była niezwykle zacięta. Licytacja wystartowała z poziomu 1 000 zł, a ostatecznie licznik zatrzymał się na imponującej kwocie 3 000 zł. Zwycięzcą okazał się Dawid z Bielska Podlaskiego.
Dzięki temu zamknęliśmy zbiórkę – cieszył się prezes fundacji Stefan Sochoń.
Hojność uczestników przerosła jego najśmielsze oczekiwania. W sumie podczas wydarzenia w Zabłudowie wolontariuszom udało się zebrać niesamowitą kwotę: 30 917 zł oraz symboliczne 1,3 euro. Czyli tyle, ile dziewczynka potrzebuje na cyberoko.
Komunikacyjny paraliż. Tysiące aut zablokowało miasteczko
Popularność wydarzenia i chęć zobaczenia idola na żywo przełożyły się na bezprecedensową frekwencję. Zabłudów, na co dzień będący spokojnym miasteczkiem, na kilkanaście godzin zamienił się w prawdziwy komunikacyjny kocioł.
Zarówno przed rozpoczęciem koncertu, jak i tuż po jego zakończeniu, miasto zostało dosłownie zablokowane. Wszystkie okoliczne uliczki, parkingi oraz pobocza dróg dojazdowych były szczelnie wypełnione samochodami. Gdy po finałowym bisie tysiące kierowców jednocześnie ruszyło w drogę powrotną, utworzył się gigantyczny, wielokilometrowy korek. Służby porządkowe miały pełne ręce roboty, jednak nawet długie oczekiwanie na wyjazd nie popsuło doskonałych humorów świętujących Podlasian.
Te urodziny miasta z pewnością zapiszą się w historii regionu jako jedno z najbardziej spektakularnych i emocjonujących wydarzeń tego roku w regionie.
(Ewa Bochenko)

