Spotkanie przy grillu miało być zwykłym towarzyskim popołudniem, jednak zakończyło się policyjną interwencją i zarzutami. Funkcjonariusze z Sokółki zatrzymali 67-letniego mieszkańca Białegostoku, który według ustaleń śledczych nie chciał opuścić domu swoich znajomych mimo wyraźnych próśb gospodarzy.
Do zdarzenia doszło podczas spotkania, na które mężczyzna został wcześniej zaproszony. Jak wynika z ustaleń policji, początkowo nic nie wskazywało na problemy. Sytuacja miała się jednak zmienić w trakcie spotkania, gdy 67-latek zaczął zachowywać się agresywnie i wywoływać napiętą atmosferę.
Według informacji przekazanych przez funkcjonariuszy mężczyzna znajdował się pod wyraźnym wpływem alkoholu. Domownicy próbowali nakłonić go do opuszczenia domu, jednak ich prośby nie przyniosły efektu. Kiedy sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli, zdecydowali się wezwać policję.
Na miejsce przyjechali sokólscy funkcjonariusze, którzy zatrzymali mieszkańca Białegostoku. Mężczyzna usłyszał zarzut związany z zakłóceniem miru domowego.
To pojęcie pojawia się w policyjnych komunikatach stosunkowo często, choć nie każdy wie, co dokładnie oznacza. Mir domowy jest prawną ochroną prawa do spokojnego korzystania z własnego mieszkania lub domu. Naruszenie go może dotyczyć nie tylko wtargnięcia do czyjegoś lokalu, ale również sytuacji, gdy osoba przebywa tam wbrew wyraźnej woli właściciela lub mieszkańców.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami za zakłócenie miru domowego grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo kara pozbawienia wolności do roku.
(PW)

