„Polska wieś – bezpieczeństwo żywności i rozwój rolnictwa” – pod takim hasłem w Czyżewie 24 lipca odbyła się konferencja podsumowująca rok urzędowania ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego. Choć resort chwali się imponującymi statystykami, miliardowymi funduszami i legislacyjną ofensywą, to internetowa prezentacja tych sukcesów wywołała pożar w mediach społecznościowych. Pod wpisami ministra i jego partii rozgorzała dyskusja, w której rolnicy bez ogródek ocenili dotychczasowe działania rządu.
Oficjalna część uroczystości w Czyżewie przebiegła w podniosłej atmosferze. Na sali zgromadzili się przedstawiciele kluczowych instytucji rolniczych – od KRUS i ARiMR, przez KOWR i Ośrodki Doradztwa Rolniczego, aż po samych rolników i lokalnych działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Minister Krajewski z dumą wyliczał osiągnięcia swojego pierwszego roku na stanowisku:
- ofensywa legislacyjna: przygotowanie 17 ustaw uchwalonych przez Sejm (w tym ustawy o funkcjach produkcyjnych wsi czy blokady wyprzedaży polskiej ziemi obcokrajowcom na kolejne 10 lat) oraz 128 rozporządzeń,
- wsparcie finansowe: uruchomienie 745 mln zł pomocy kryzysowej po klęskach żywiołowych oraz 3 mld zł na tanie kredyty (oprocentowane na poziomie 1 proc.),
- otwarcie nowych rynków w Azji i na Bliskim Wschodzie, co przełożyło się na rekordową wartość eksportu rolno-spożywczego przekraczającą 248 mld zł w 2025 roku,
- pozyskanie 11 mld zł z KPO oraz walka o zabezpieczenie 50 mld euro dla Polski w ramach Wspólnej Polityki Rolnej po 2027 roku.
Szef resortu nie krył też rozczarowania wetem prezydenckim wobec kluczowej ustawy o „aktywnym rolniku”, która miała ukrócić pobieranie dopłat przez osoby niemające wspólnego z realną produkcją na roli. Zapowiedział jednak, że sprawy nie odpuści.
„Od festynu do festynu” – internauci bezlitośni
Gdy tylko relacje z konferencji oraz podsumowania wideo trafiły do mediów społecznościowych, pod postami zalała fala komentarzy. Choć przekaz partii i ministerstwa opierał się na haśle „konkretne działania, a nie puste słowa”, wielu komentujących odebrało wydarzenie zupełnie inaczej.
Głównym zarzutem, który przewijał się w setkach wpisów, było oderwanie polityków od realiów panujących na polskiej wsi. Rolnicy drwili z eleganckich zdjęć z konferencji:
Jesteśmy wzruszeni. Zdjęcia z samych konferencji dowodzą, że jest pan bardzo blisko rolników. Zwłaszcza tych w garniakach i tych z PSL – ironizował jeden z internautów.
Inny dodawał wprost:
Pracy? Co zrobiłeś? Konkrety. Od festynu do festynu
W komentarzach wielokrotnie pojawiały się też mocne i pełne goryczy określenia, w których dominowały słowa takie jak „zdrajca” czy „kłamca”.
Kolejnym punktem zapalnym okazała się dramatyczna sytuacja dochodowa gospodarstw. Producenci mleka, trzody chlewnej i ziemniaków zasypali ministra twardymi danymi ze swoich podwórek:
Mleko po zł 1,23 w skupie, z 15 krów mlecznych nie wyżyję – żalił się hodowca. – Pięknie wam idzie rujnować rynek trzody chlewnej. Za tucznika 120 kg można kupić całe 10 kg szynki w sklepie, która z szynką ma mało wspólnego. Rynek ziemniaków zapaść, zaraz będą po 5 zł za 15 kg, brawo – punktował kolejny komentujący.
Wielu rolników wskazywało na skrajne zmęczenie ciężką pracą, która przy obecnych kosztach produkcji i niskich cenach skupu staje się nieopłacalna. Padły nawet zapowiedzi wyborczego rozliczenia:
Za rok wybory. Rolnicy pokażą, czy mają taki dobrobyt.
Głosy rozsądku i obrońcy ministra
W gąszczu ostrej krytyki i emocjonalnych wpisów pojawiły się jednak głosy tonujące nastroje oraz osoby, które doceniają starania Stefana Krajewskiego. Część komentujących zwracała uwagę, że obecny minister musi mierzyć się z wieloletnimi zaniedbaniami oraz trudną sytuacją geopolityczną, na którą nie ma bezpośredniego wpływu.
Trudne mamy czasy dla rolnictwa. Widać, że robi Pan bardzo dużo, jest zaangażowany, oddaje serce temu co robi – napisał jeden z użytkowników, prosząc jednocześnie o interwencję w sprawie rolników – udziałowców SHiUZ w Bydgoszczy.
Pojawiły się też głosy bardziej systemowej analizy, w których emerytowani rolnicy apelowali o nieuleganie politycznej manipulacji i przypominanie, kto naprawdę odpowiada za unijne regulacje:
Mamy wolny rynek i jak pamiętam, w tym fachu cały czas są górki i dołki bez różnicy, kto był ministrem (..). Ale jak niektórzy nawet Zielony Ład Wojciechowskiego i Mercosur przypisują ministrowi Krajewskiemu? Przecież ustalenia Mercosur przyjmował PiS, a obecny rząd głosował przeciw no i był w mniejszości. (…) Chciałbym dożyć tej chwili, żebyśmy używali własnego rozumu i nie dali się manipulować – czytamy w jednym z dłuższych, wyważonych wpisów.
Znalazły się również komentarze wytykające samym rolnikom brak solidarności i hipokryzję przy przetargach na dzierżawę ziemi, gdzie ceny są windowane do absurdalnych stawek, a także niechęć do zrzeszania się w grupy producenckie, co pozwoliłoby wyeliminować narzucających niskie ceny pośredników.
Trudny dialog w cieniu kryzysu
Roczne podsumowanie pokazało jedno. Minister Stefan Krajewski i resort rolnictwa mają za sobą intensywny czas pod względem formalnym i legislacyjnym, jednak dla przeciętnego mieszkańca wsi ważny jest po prostu portfel i stabilność rynkowa, a nie statystyki przyjętych ustaw.
Sam minister w swoim podsumowaniu przyznał, że sytuacja w wielu sektorach jest trudna i nie rozwiąże się jej krzykiem, a dialogiem. Patrząc na temperaturę dyskusji w sieci, dialog ten będzie wymagał od szefa resortu ogromnej odporności i kolejnych, tym razem natychmiast odczuwalnych na kontach rolników, decyzji.
(Ewa Bochenko)

