Monety, baterie guzikowe, magnesy, elementy zabawek, śrubki, koraliki, a nawet środki chemiczne – to tylko część przedmiotów, które każdego roku trafiają do przewodu pokarmowego najmłodszych pacjentów. Dla lekarzy z Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku nie są to pojedyncze przypadki. Takich interwencji jest kilkadziesiąt rocznie, a niektóre z nich wymagają natychmiastowej pomocy, bo od czasu reakcji może zależeć zdrowie, a nawet życie dziecka.
Specjaliści nie bez powodu postanowili przed wakacjami zwrócić uwagę rodziców na problem, który z pozoru wydaje się błahy. Wystarczy chwila nieuwagi, aby niewielki przedmiot znalazł się w ustach dziecka. Najmłodsi poznają świat właśnie w ten sposób, dlatego drobne elementy pozostawione w ich zasięgu mogą w kilka sekund doprowadzić do sytuacji wymagającej pilnej interwencji medycznej.
Lekarze podkreślają, że połknięcie ciała obcego należy do najczęstszych nagłych przypadków, z jakimi spotykają się gastroenterolodzy dziecięcy. W większości sytuacji wszystko kończy się szczęśliwie, jednak są przedmioty, które nie pozostawiają czasu na obserwację.
Największe zagrożenie stanowią baterie guzikowe, kilka połkniętych magnesów oraz ostre metalowe elementy. Bateria, która utknie w przełyku, może już po kilku godzinach doprowadzić do martwicy tkanek, perforacji i ciężkich powikłań. Jeszcze bardziej niebezpieczna bywa sytuacja, gdy dziecko połknie więcej niż jeden magnes. Przyciągając się przez ściany jelit, mogą doprowadzić do ich uszkodzenia, a nawet konieczności przeprowadzenia operacji. Równie groźne są środki chemiczne, zwłaszcza płyny żrące oraz kapsułki i tabletki do zmywarek, które swoim wyglądem często przypominają dzieciom kolorowe cukierki.
Choć lista niebezpiecznych przedmiotów jest długa, lekarze uspokajają, że nie każde połknięcie kończy się zabiegiem. Około 80 procent niewielkich, niegroźnych ciał obcych – takich jak małe monety – przechodzi przez przewód pokarmowy samoistnie i zostaje wydalone w naturalny sposób. W takich przypadkach konieczna jest jednak obserwacja dziecka i kontrola zalecona przez lekarza.
Nie oznacza to jednak, że rodzice powinni samodzielnie oceniać sytuację. Każde podejrzenie połknięcia niebezpiecznego przedmiotu wymaga pilnego kontaktu z lekarzem lub zgłoszenia się na szpitalny oddział ratunkowy. Medycy podkreślają, że bardzo pomocna jest wiedza o tym, co dokładnie połknęło dziecko. Jeśli to możliwe, warto zabrać do szpitala identyczny przedmiot albo jego opakowanie. W przypadku środków chemicznych najlepiej przywieźć oryginalny pojemnik z etykietą, ponieważ skład preparatu ma ogromne znaczenie dla dalszego leczenia.
Eksperci zwracają również uwagę na błędy, które mogą pogorszyć sytuację. Nie należy wywoływać wymiotów ani próbować „przepchnąć” połkniętego przedmiotu jedzeniem lub dużą ilością płynów. Takie działania mogą zwiększyć ryzyko uszkodzenia przełyku lub żołądka i utrudnić późniejsze leczenie.
W Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku nad pacjentami z połkniętym ciałem obcym pracuje cały zespół specjalistów. Najpierw dziecko trafia na SOR, następnie – w zależności od sytuacji – wykonywana jest diagnostyka obrazowa, a do leczenia włączają się radiolodzy, gastroenterolodzy, laryngolodzy, anestezjolodzy i pielęgniarki. Dzięki nowoczesnemu wyposażeniu pracowni endoskopowej w wielu przypadkach udaje się usunąć niebezpieczny przedmiot bez konieczności przeprowadzania operacji chirurgicznej. Każdego roku w białostockim szpitalu wykonywanych jest od 500 do 700 zabiegów endoskopowych obejmujących zarówno diagnostykę, jak i procedury terapeutyczne. Znaczną część wyposażenia pracowni udało się pozyskać dzięki wsparciu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a w najbliższym czasie oddział ma zostać doposażony w sprzęt nowej generacji.
Lekarze podkreślają, że najlepszym sposobem ochrony dzieci pozostaje profilaktyka. Drobne przedmioty, baterie, magnesy, biżuteria czy środki chemiczne powinny być przechowywane poza zasięgiem najmłodszych, najlepiej w zamkniętych szafkach i oryginalnych opakowaniach. Szczególną ostrożność warto zachować również przy tanich, niesprawdzonych zabawkach zawierających niewielkie elementy magnetyczne.
Wakacje to czas, gdy dzieci spędzają więcej czasu w domu i poza nim, częściej sięgają po nowe zabawki i przedmioty codziennego użytku. Dlatego właśnie teraz lekarze przypominają, że nawet niewielki przedmiot może w ciągu kilku chwil stać się przyczyną dramatycznej walki o zdrowie dziecka. W takich sytuacjach najważniejsze są szybka reakcja, właściwe postępowanie i jak najszybszy kontakt z lekarzem.
(Piotr Walczak / Wideo: Karol Jurczak)
