Zmiany klimatu nie są odległą perspektywą, lecz procesem, który można obserwować w atmosferze i środowisku już dziś. Dave Lowe, nowozelandzki chemik atmosfery i badacz klimatu, od ponad pięciu dekad zajmuje się tym, jak zmienia się skład atmosfery i jakie konsekwencje może to mieć dla przyszłości Ziemi. Szczególne miejsce w jego opowieści zajmuje Syberia, a w tle tej historii pojawia się także osobisty los rodziny jego żony.
Dave Lowe od ponad pięćdziesięciu lat bada atmosferę i gazy cieplarniane. W 1972 roku uruchomił w Nowej Zelandii ciągły program pomiaru stężenia dwutlenku węgla, dzięki któremu powstała jedna z najdłuższych serii pomiarowych dotyczących CO₂ na półkuli południowej. Później uczestniczył w pracach Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu, którego raport z 2007 roku został uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla.
W centrum jego zainteresowania pozostaje sposób funkcjonowania atmosfery i zależności między poszczególnymi elementami systemu klimatycznego. Podczas wystąpienia w Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku we wrzesniu tego roku szczególnie mocno wybrzmiało pytanie o to, co zmiany klimatu oznaczają dla Syberii i innych obszarów świata podatnych na szybkie przeobrażenia środowiska.
Lowe przedstawił młodzieży atmosferę nie jako abstrakcyjne pojęcie znane z podręczników, lecz jako niezwykle cienką warstwę, od której zależą warunki umożliwiające życie. Zwracał uwagę na rolę gazów cieplarnianych i na to, że zmiana ich stężenia wpływa na sposób funkcjonowania całego systemu.
Atmosfera jest cienką granicą, od której zależy życie
Jednym z najważniejszych elementów jego wywodu było uświadomienie skali problemu. Atmosfera, oglądana z perspektywy kosmosu, wygląda jak cienka warstwa otaczająca Ziemię. To właśnie w niej zachodzą jednak procesy decydujące o temperaturze, obiegu wody i możliwości funkcjonowania organizmów.
Lowe podkreślał szczególną rolę dwutlenku węgla i metanu. CO₂ może pozostawać w atmosferze przez tysiące lat, podczas gdy metan utrzymuje się znacznie krócej, ale oba gazy wpływają na bilans energetyczny planety.
Wzrost temperatury oznacza także możliwość zatrzymywania większej ilości pary wodnej w atmosferze. To z kolei wpływa na procesy związane z kondensacją oraz pogodą. Mechanizmy te pokazują, że zmiany klimatyczne nie sprowadzają się do jednego wskaźnika, lecz dotyczą systemu wzajemnie powiązanych procesów.
Naukowiec tłumaczył, że naturalny efekt cieplarniany jest konieczny do istnienia życia. Problem pojawia się wtedy, gdy działalność człowieka zmienia skład atmosfery i wzmacnia działanie tego mechanizmu.
Syberia w centrum klimatycznych zmian
Syberia jest szczególnym miejscem obserwacji zmian środowiskowych. Region ogromny terytorialnie i ważny z punktu widzenia globalnego systemu klimatycznego reaguje na ocieplenie w sposób, który może mieć znaczenie znacznie wykraczające poza jego granice.
Dlatego właśnie w opowieści Dave’a Lowe’a temat klimatu łączył się z Syberią. To nie tylko odległy region na mapie, ale przestrzeń, w której zmiany zachodzące w środowisku mogą uruchamiać kolejne procesy wpływające na klimat i funkcjonowanie ekosystemów.
W jego przekazie nie ma jednak wyłącznie ostrzeżeń. Dużą rolę odgrywa przekonanie, że przyszłość nie jest z góry przesądzona, a wiedza, nowe technologie i aktywność młodego pokolenia mogą mieć znaczenie dla sposobu reagowania na zmiany.
Właśnie dlatego dużą część odbiorców jego wystąpienia stanowili uczniowie białostockich liceów. Spotkanie w Muzeum Pamięci Sybiru stało się okazją do zestawienia wiedzy naukowej z pytaniami, które dotyczą przyszłości ich własnego pokolenia.
Nauka o klimacie spotkała się z historią Sybiraczki
Obok naukowej opowieści pojawiła się druga historia – znacznie bardziej osobista. Żona Dave’a Lowe’a, Irena, jest córką Eugenii Piotuch, później Smolnickiej, która jako dziecko została deportowana wraz z rodziną na Syberię.
Po amnestii rodzina znalazła się w Bucharze w Uzbekistanie, a ojciec Eugenii wstąpił do Wojska Polskiego. Dziewczynka trafiła następnie do domu dziecka prowadzonego przez polskie wojsko, a później wraz z grupą polskich dzieci została ewakuowana przez Persję do Nowej Zelandii.
Irena Lowe opowiedziała o losach swojej matki i o jej drodze z terenów Związku Sowieckiego do Nowej Zelandii.
Nazywam się Irena Lowe. Jestem córką Eugenii Smolnickiej z domu Piotuch. Mama była jedną z tych dzieci, wywiezionych na Syberię – mówiła.
Jak wynika z przedstawionej przez nią historii, w grupie, która trafiła do Nowej Zelandii, znajdowały się 733 dzieci i 100 opiekunów. Społeczność ta jest do dziś kojarzona z Pahiatua, miejscowością, która stała się ważnym symbolem losów polskich dzieci ewakuowanych z ZSRR.
Irena Lowe przekazała Muzeum Pamięci Sybiru niewielkie pudełko, które jej mama otrzymała w Iranie. Przedmiot był z nią podczas kolejnych etapów wojennej tułaczki i ostatecznie dotarł z nią do Nowej Zelandii.
Mam tutaj takie małe pudełko, co mama miała, dostała w Iranie. I to pudełko przekazuję dzisiaj na muzeum, żeby to było na zawsze – powiedziała Irena Lowe.
Niewielka pamiątka stała się więc materialnym śladem historii jednej rodziny, która w wyniku wojny, deportacji i przymusowej migracji znalazła się tysiące kilometrów od rodzinnych stron.
Dwie historie, które spotkały się w Białymstoku
Historia Dave’a i Ireny Lowe pokazuje niezwykłe połączenie dwóch perspektyw. Jedna dotyczy przyszłości planety, atmosfery i zmian klimatu, druga – pamięci o ludziach, których wojenne losy doprowadziły na drugi koniec świata.
Właśnie dlatego ich obecność w Muzeum Pamięci Sybiru nabrała dodatkowego znaczenia. Dave Lowe wniósł do tego miejsca opowieść o procesach zachodzących w atmosferze i pytaniach o przyszłość, a Irena Lowe – osobistą historię rodzinną i przedmiot, który przetrwał drogę od Iranu do Nowej Zelandii.
Białystok stał się miejscem spotkania tych dwóch opowieści, ale ich znaczenie wykracza daleko poza samą lokalizację. Z jednej strony przypominają o tym, jak wiele zmieniło się na świecie w ciągu kilku pokoleń, z drugiej pokazują, że nauka i pamięć mogą być punktem wyjścia do rozmowy o przyszłości.
Dave Lowe po zakończeniu wieloletniej pracy badawczej angażuje się w edukację klimatyczną i popularyzację nauki. W jego podejściu szczególną rolę odgrywa młode pokolenie – nie tylko jako odbiorcy wiedzy, ale także jako ludzie, którzy będą podejmować decyzje dotyczące świata kształtowanego przez obecne zmiany.
Z kolei przekazana muzeum pamiątka przypomina, że za wielkimi procesami historycznymi zawsze stoją konkretni ludzie i ich osobiste historie. Połączenie tych dwóch perspektyw sprawia, że opowieść o klimacie i Sybirze staje się czymś więcej niż wykładem czy lekcją historii.
(Marek Wyrski)
