Zapomnij o stereotypach. Szkoła branżowa to już nie jest ostatnia deska ratunku dla „trudnej młodzieży”, ale świadomy wybór ambitnych, młodych ludzi, którzy chcą poznać zawód od podszewki. – Oni dostają skrzydeł, otwiera im się głowa. Zaczynają wierzyć w siebie – mówi Zofia Polikarp, prezes stowarzyszenia Ochotnicze Hufce Pracy w Białymstoku, prowadzącego Zespół Szkół nr 10 w Białymstoku przy ul. Choroszczańskiej 29, w skład którego wchodzą branżowe szkoły I i II stopnia.
Dawniej nazywane zawodówkami, dziś szkoły branżowe – przeżywają prawdziwy renesans. Jeszcze w 2019 roku w białostockiej placówce Zespołu Szkół nr 10 uczyło się 39 uczniów. Dziś jest ich ponad 240. To nie przypadek, a efekt modelu, który idealnie odpowiada na potrzeby zarówno młodzieży, jak i lokalnej gospodarki.
Partnerstwo z biznesem to klucz do sukcesu
Jak podkreśla Zofia Polikarp, fundamentem nowoczesnego szkolnictwa branżowego jest ścisła współpraca z przedsiębiorcami.
Nasza szkoła nie ma własnych warsztatów. Uczniowie od początku realizują przygotowanie zawodowe w lokalnych firmach, które dysponują nowoczesnym parkiem maszynowym i technologią. Przedsiębiorcy szkolą przyszłych pracowników na własne potrzeby, a młodzież zdobywa realne doświadczenie – tłumaczy.
Ten model dualny przynosi wymierne korzyści. Absolwenci są gotowi, by od zaraz wypełniać luki na rynku pracy, a wielu z nich zostaje w firmach, w których odbywali praktyki. To sytuacja, w której wygrywają wszyscy.
Koniec ze stereotypem „trudnej młodzieży”
Jednym z najważniejszych zadań jest dziś walka z krzywdzącym mitem. Kto puka do drzwi szkół branżowych?
To już stereotyp, że trafia do nas tylko trudna młodzież. Ja znam tych uczniów i to są fantastyczni, młodzi ludzie, którzy świadomie chcą poznać zawód od podstaw. To daje im siłę, pewność siebie i jasną perspektywę na przyszłość – mówi z przekonaniem Zofia Polikarp.
Co więcej, pracodawcy aktywnie dopingują młodzież do dalszego rozwoju. Szkoła branżowa I stopnia to nie koniec edukacji. Uczniowie mogą kontynuować naukę w szkole II stopnia, zdobyć tytuł technika, zdać maturę i otworzyć sobie drogę na studia wyższe.
Największa zdobycz? Wiara we własne siły
Pytana o najważniejszą rzecz, jaką młody człowiek zyskuje w szkole branżowej, Zofia Polikarp nie mówi tylko o fachu w ręku.
To, co w nich widać, gdy kończą szkołę, jest niesamowite. Oni dostają takich skrzydeł, otwiera im się głowa na nowe perspektywy. Wiedzą już, co chcą osiągnąć w życiu. Nabierają wiary w siebie – podsumowuje.
Dzięki projektom unijnym, takim jak „Szkoła z perspektywą”, uczniowie rozwijają nie tylko umiejętności zawodowe, ale również tak ważne dziś kompetencje miękkie i społeczne. To inwestycja, która pokazuje, że dobra szkoła branżowa nie tylko kształci fachowców, ale przede wszystkim buduje pewnych siebie, świadomych swojej wartości młodych ludzi.
(EB)
