Wojna nerwów, petycji i prawnych przepychanek – tak można opisać sytuację wokół modernizacji drogi wojewódzkiej nr 687, kluczowej trasy dla mieszkańców powiatu hajnowskiego. Inwestycja warta ponad 200 milionów złotych, która miała podnieść komfort i bezpieczeństwo, została częściowo wstrzymana. Z jednej strony barykady stoją zniecierpliwieni mieszkańcy i politycy, z drugiej – ekolodzy i Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, wskazując na zagrożenia dla unikalnej przyrody Puszczy Białowieskiej.
Mowa o drodze wojewódzkiej nr 687 na odcinku od Juszkowego Grodu, przez Narewkę, aż do Nowej Łuki. To malownicza, ale i mocno wyeksploatowana trasa, biegnąca w otulinie Puszczy Białowieskiej, wpisanej na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Planowana modernizacja zakłada nie tylko wymianę nawierzchni, ale także poszerzenie jezdni, budowę ścieżki rowerowej i dostosowanie jej do parametrów drogi wojewódzkiej.
Głos oburzenia i interwencja poselska
W odpowiedzi na wstrzymanie prac politycy Prawa i Sprawiedliwości: poseł Sebastian Łukaszewicz wraz z radnym sejmiku województwa Robertem Jabłońskim i inicjatorem zbiórki podpisów Mateuszem Gutowskim, zorganizowali konferencję prasową, zapowiadając interwencję poselską w RDOŚ.
Poseł Łukaszewicz wyraził głęboki brak zaufania do obecnego kierownictwa RDOŚ w Białymstoku, sugerując stronniczość urzędników.
Jeśli ci panowie zajmowali się sprawami, które skarżyły różne decyzje dotyczące inwestycji w naszym regionie, a dzisiaj są po stronie organu, który wydaje te decyzje, ciężko tu mówić o bezstronności – stwierdził.
Podkreślił, że według jego informacji, pierwotna decyzja środowiskowa nie zawierała zakazu prowadzenia robót ziemnych w okresie lęgowym ptaków.
Jak można ulec teraz organizacji pozarządowej, która domaga się, żeby te prace zostały wstrzymane? – pytał Łukaszewicz, zarzucając ekologom, że stawiają dobro środowiska ponad zdrowiem i życiem ludzkim, utrudniając dojazd np. służbom ratunkowym.
Wtórował mu Mateusz Gutowski, inicjator petycji do Komisji Europejskiej i UNESCO w obronie inwestycji.
Mamy już 3,5 tysiąca podpisów, ale spokojnie przekroczymy 4 tysiące. Mieszkańcom Narewki i innych miejscowości z powiatu hajnowskiego należy się porządna droga – mówił, dziękując samorządowcom za ponadpartyjne wsparcie akcji.
Stanowisko ekologów: nie „czy”, ale „jak” budować
Głosem sprzeciwu jest przede wszystkim Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. To na ich wniosek RDOŚ podjął działania. Ekolodzy argumentują, że nie są przeciwni samemu remontowi, ale jego skali. W ich ocenie, planowana szerokość drogi i budowa ścieżki rowerowej przekształcą lokalną trasę w szybki szlak tranzytowy, co drastycznie zwiększy śmiertelność dzikich zwierząt i stworzy barierę ekologiczną na skraju najcenniejszego lasu w Europie. Ich zdaniem, inwestycja w takiej formie zagraża spójności korytarzy ekologicznych Puszczy Białowieskiej.
Wstrzymanie prac to efekt nieprawidłowości
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku odniosła się do sprawy w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych. Z komunikatu wynika, że decyzja o wstrzymaniu prac nie jest arbitralna, lecz stanowi reakcję na stwierdzone nieprawidłowości.
RDOŚ wyjaśnia, że podjął działania po otrzymaniu wniosku od Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. Przeprowadzona kontrola wykazała, że inwestor, Podlaski Zarząd Dróg Wojewódzkich, nie w pełni realizował zapisy decyzji środowiskowej, m.in. w zakresie prowadzenia nadzoru przyrodniczego. W związku z tym, aby zapobiec dalszym potencjalnym szkodom w środowisku, zwłaszcza w trwającym okresie lęgowym ptaków, RDOŚ nakazał wstrzymanie prac do czasu usunięcia uchybień.
Tym samym RDOŚ odpiera zarzuty o uleganie presji, wskazując, że działa w ramach swoich kompetencji i na podstawie stwierdzonych faktów, a odpowiedzialność za wstrzymanie robót leży po stronie inwestora, który nie dopełnił wszystkich warunków pozwolenia.
Sytuacja pozostaje patowa. Mieszkańcy czekają na drogę, politycy interweniują, a urzędnicy i ekolodzy stoją na straży przyrody. Los jednej z najważniejszych inwestycji drogowych w regionie wciąż wisi na włosku.
(Ewa Bochenko / Wideo: Karol Jurczak)
