Rzeka Supraśl i Sokołda są na skraju ekologicznej katastrofy. Upały i brak deszczu obniżyły poziom tlenu w wodzie do wartości zagrażających życiu ryb. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska i Polski Związek Wędkarski biją na alarm – jeśli nie zostaną podjęte natychmiastowe działania, może dojść do masowego śnięcia ryb, jak w 2021 roku.
Najnowsze odczyty z rzeki Supraśl są porażające. Poziom tlenu rozpuszczonego w wodzie spadł miejscami do zaledwie 3,6 mg/l.
Aby zrozumieć powagę sytuacji, warto spojrzeć na normy biologiczne:
- 8 – 12 mg/l – to optymalne warunki, w których ryby rozwijają się prawidłowo,
- poniżej 4 mg/l – ryby zaczynają odczuwać silny stres tlenowy, stają się apatyczne i walczą o przetrwanie,
- poniżej 2 mg/l – następuje masowa śmierć przez uduszenie, czyli tzw. letnia przyducha.
Supraśl jest już o krok od tej granicy. Sytuację drastycznie pogarsza długotrwały brak opadów, niski stan wód oraz wysokie temperatury powietrza, które błyskawicznie nagrzewają rzeki.
Zabójcze siano. Rolnictwo nieświadomie dobija rzekę
Okazuje się, że winna jest nie tylko pogoda, ale też błędy w gospodarowaniu gruntami nad rzekami. Na nadbużańskich i nadrzecznych łąkach zalegają pokosy skoszonej, ale niezebranej trawy.
Gdy przyjdą zapowiadane deszcze, ta gnijąca biomasa zostanie zmyta do koryt rzecznych. Proces jej rozkładu (murszenie łąk i torfowisk) działa jak gigantyczny odkurzacz tlenowy – bakterie rozkładające trawę błyskawicznie zużywają resztki tlenu z wody. Dodatkowo do rzek spływa nagrzana, toksyczna woda z torfowisk, tworząc dla ryb śmiertelną pułapkę – wyjaśniają pracownicy RDOŚ.
Każdy dzień zwłoki to wyrok dla rzeki
RDOŚ w Białymstoku oraz PZW apelują do rolników i instytucji nadzorujących o natychmiastowe działanie. Proszą o błyskawiczny zbiór siana z zalewowych łąk przed nadejściem pierwszych opadów deszczu i o zablokowanie odpływu wody z rowów melioracyjnych (zamknięcie zastawek), aby zatrzymać wodę w terenie i ograniczyć spływ nagrzanych osadów do rzek.
Każdy dzień zwłoki może oznaczać gigantyczne straty – zarówno dla środowiska, jak i dla lokalnych gospodarstw – ostrzegają przyrodnicy.
Czy Wody Polskie zdążą zareagować?
RDOŚ skierował oficjalne, kryzysowe wystąpienie do Wód Polskich. Służby ochrony przyrody domagają się wdrożenia natychmiastowych procedur ratunkowych:
- uruchomienie mobilnych urządzeń napowietrzających w krytycznych punktach rzek,
- odpowiednie sterowanie jazami i zastawkami, by spowolnić odpływ wody i obniżyć jej temperaturę,
- budowa prowizorycznych progów i bystrotoków, które naturalnie wzmagają ruch wody i pomagają ją natlenić,
- natychmiastowe zaniechanie lub opóźnienie koszenia roślinności w korytach rzek. Rośliny wodne w ciągu dnia produkują tlen, a ich usuwanie w czasie suszy to dla rzeki wyrok śmierci.
Widmo katastrofy z 2021 roku
Mieszkańcy Podlasia wciąż mają w pamięci katastrofę sprzed pięciu lat. Wtedy, w wyniku gwałtownej przyduchy na Supraśli, Biebrzy i Narwi, ekosystemy zostały zniszczone na lata, a zapach rozkładających się ryb unosił się nad rzekami przez wiele tygodni.
Dziś stoimy u progu dokładnie takiego samego scenariusza. Czasu na działanie nie ma – liczą się godziny.
(EB)

