Czwartek 10 września przyniósł barwny zwrot akcji w walce o przyszłość Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Knyszynie. Po środowej, merytorycznej prezentacji oferty szpitala wojewódzkiego przed knyszyńskimi radnymi i mieszkańcami, stanęła delegacja Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego W Białymstoku oraz Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Zamiast chłodnych urzędniczych kalkulacji i twardych danych zgromadzeni na sali usłyszeli co najmniej dziwaczny wykład o potędze historycznej Knyszyna, monarszych tradycjach oraz wizji „metropolitalnego awansu”, w którym mały szpital ma stać się akademicką perłą regionu.
Spotkanie otworzyło wystąpienie prof. dr. hab. Marcina Moniuszki, rektora Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, który zamiast skupić się na palących problemów finansowo – kadrowych placówki, postanowił zabrać zgromadzonych w sentymentalną podróż historyczną.
Profesor Moniuszko ubolewał nad faktem, że wciąż zbyt mało osób w Polsce zdaje sobie sprawę z tego, iż Knyszyn był niegdyś faktyczną stolicą państwa i ukochaną rezydencją króla Zygmunta II Augusta. W jego ocenie wejście tak renomowanej uczelni na teren Knyszyna to nie zwykła fuzja administracyjna, ale wręcz symboliczny powrót do monarszych tradycji. Rektor złożył ukłon przed lokalnym dziedzictwem medycznym, przypominając o szpitalu z początku XX wieku, po czym zapewnił, że uniwersytet nie zamierza w żaden sposób przejmować wypracowanego przez pokolenia majątku gminy.
Przychodzimy do państwa, ponieważ chcemy pomóc Knyszynowi rozwinąć się jeszcze bardziej. Od samego początku naszych analiz było jasne, że nie chodzi o majątek. Ten majątek jest i pozostanie państwa własnością – deklarował prof. Moniuszko.
Rzecz w tym, że art. 66 ust. 1 pkt 1 ustawy o działalności leczniczej stanowi wprost, że połączenie może nastąpić przez „przeniesienie całego mienia” zakładu przejmowanego na SPZOZ przejmujący. Akt o połączeniu musi też określić zasady przejęcia mienia.
Wizja rektora szybko jednak wykroczyła poza ramy standardowej dyskusji o ochronie zdrowia, wkraczając w obszar niemal filozoficznych rozważań o „metropolitalności”. Profesor przekonywał, że fuzja z USK to dla Knyszyna szansa na cywilizacyjny skok. Dzięki temu mieszkańcy nie musieliby już podróżować do Białegostoku, na ulicę Żurawią czy Skłodowskiej-Curie, by uzyskać pomoc wybitnych specjalistów – te kliniki miałyby realnie zaistnieć w Knyszynie.
Szpital kliniczny lub szpital uniwersytecki w Knyszynie – to brzmi dumnie i odpowiada ambicjom tutejszych mieszkańców. Chcemy, aby ta placówka tętniła życiem dzięki obecności naszych studentów i rezydentów, co przełoży się bezpośrednio na zdrowie pacjentów. Chcemy także odmienić postrzeganie zakładów opiekuńczo – leczniczych, aby nikt nie kojarzył ich z „umieralnią”. ZOL-e są i będą ważne dla starzejącego się społeczeństwa, a my chcemy nadać im najwyższy akademicki standard – roztaczał wizję rektor.
Profesor Moniuszko pozwolił sobie również na dość swobodne podejście do kwestii finansowych. Choć ministerialny konkurs na konsolidację, opiewający na ponad miliard złotych, nazwał inicjatywą „fajną”, to natychmiast zaznaczył, że to nie pieniądze są tu kluczem, a oferta USK jest trwała i całkowicie niezależna od zewnętrznych dotacji.
Nawet jeśli z jakichś przyczyn nie wygramy tego konkursu, nasza oferta pozostaje niezmienna. Chcemy wesprzeć państwa kadrowo i logistycznie, niezależnie od rządowych dotacji. Chcemy, aby szpital w Knyszynie przestał być samotną wyspą przy drodze ekspresowej, a stał się częścią potężnego, stabilnego organizmu – podsumował rektor, pozostawiając radnych z wizją Knyszyna jako tętniącego życiem ośrodka akademickiego.
Dyrektor Kochanowicz i twarde konkrety
Gdy rektor Moniuszko zakończył swoje wystąpienie, na ziemię sprowadził wszystkich dr hab. Jan Kochanowicz, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Szef jednego z pięciu największych szpitali w Polsce zaprezentował zdecydowanie bardziej pragmatyczne podejście i natychmiast przeszedł do omawiania konkretnych planów medycznych, organizacyjnych oraz finansowych.
Dyrektor USK złożył jednoznaczne deklaracje dotyczące zachowania usług medycznych w Knyszynie. Zobowiązał się do bezwzględnego utrzymania funkcjonujących oddziałów, w tym oddziału chorób wewnętrznych, poradni kardiologicznej, POZ oraz laboratorium. Co istotne w kontekście lokalnych obaw, dyrektor wykluczył redukcję w obszarze nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.
Nie ma mowy o likwidacji opieki nocnej. Co więcej, jako szpital stoimy obecnie u progu formalnego obowiązku utworzenia własnej opieki nocnej i świątecznej. Inwestując w placówkę w Knyszynie i rozwijając tutejsze zaplecze, wspólnie spełnimy te wymogi formalne, z korzyścią dla obu stron – wyjaśnił dyrektor Kochanowicz.
Szpital kliniczny planuje również dynamiczny rozwój ambulatoryjnej opieki specjalistycznej w Knyszynie. W planach jest uruchomienie trzech nowych poradni: okulistycznej, diabetologiczno-endokrynologicznej oraz neurologicznej. Dyrektor zadeklarował elastyczność i gotowość do reagowania na inne, zgłaszane przez lokalną społeczność potrzeby zdrowotne.
Wszystkie te zamierzenia modernizacyjne – w tym niezbędna termomodernizacja budynków, instalacja wind dostosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz doposażenie gabinetów w specjalistyczny sprzęt – USK zamierza sfinansować z puli 70 milionów złotych w ramach rządowego programu konsolidacyjnego. Gdyby jednak te środki nie zostały przyznane, dyrekcja zadeklarowała aktywne poszukiwanie innych źródeł finansowania.
Stabilność finansowa giganta i kwestia kredytów
Podczas spotkania poruszono również kwestię kondycji finansowej USK. Dyrektor Kochanowicz uspokoił radnych, wskazując na stabilną sytuację ekonomiczną kierowanego przez siebie giganta, którego roczny budżet wynosi około 1,3 miliarda złotych.
Wynik finansowy USK od kilku lat pozostaje dodatni. Oczywiście, podobnie jak wszystkie szpitale w kraju, odczuliśmy problem nieuregulowanych przez NFZ nadwykonań, które w naszym przypadku sięgają kwoty ponad 100 milionów złotych. Mimo to nasz bilans zamyka się na plusie i nie posiadamy żadnych zobowiązań wymagalnych – podkreślił szef USK.
Dyrektor odniósł się również otwarcie do kwestii zadłużenia uniwersyteckiej placówki. Potwierdził, że szpital posiada dwa kredyty: jeden o charakterze typowo inwestycyjnym oraz drugi, zaciągnięty na gruntowną modernizację klinik ortopedii i ginekologii. Wyjaśnił także powody niedawnego wystąpienia do Banku Gospodarstwa Krajowego o uruchomienie linii kredytowej na kwotę 30 milionów złotych.
To nie jest kredyt na pokrywanie bieżących strat czy konsumpcję. To środki przeznaczone na zabezpieczenie wkładów własnych do realizowanych projektów oraz na amortyzację ewentualnych zatorów płatniczych ze strony NFZ. To standardowe narzędzie zarządzania płynnością finansową przy tak ogromnej skali inwestycji – tłumaczył dr hab. Jan Kochanowicz, co potwierdził rektor Moniuszko, dodając, że szpital musi na bieżąco regulować należności wobec wykonawców wielkich projektów budowlanych.
Chcą podzielić się lekarzami
Jednym z najbardziej nośnych tematów dyskusji były obawy o los pracowników knyszyńskiego szpitala. Dyrektor Kochanowicz przedstawił propozycję, która ma zagwarantować płynne i bezkonfliktowe przejście przez proces fuzji.
Zgodnie z planem dotychczasowa dyrektor SPZOZ w Knyszynie nie straciłaby wpływu na zarządzanie placówką – po fuzji objęłaby ona stanowisko zastępcy dyrektora szpitala klinicznego ds. filii w Knyszynie. Ponadto, aby zapewnić gminie realny wpływ na politykę zdrowotną, UMB zadeklarowało powołanie przedstawiciela gminy Knyszyn w skład rady społecznej skonsolidowanego szpitala.
W kwestii personelu medycznego dyrektor USK złożył deklarację, która spotkała się z dużym zainteresowaniem.
USK zatrudnia obecnie około tysiąca lekarzy. To potężny kapitał kadrowy. Można wręcz żartobliwie powiedzieć, że mamy ich za dużo i chętnie podzielimy się tą kadrą z Knyszynem, zasilając tutejsze dyżury i poradnie specjalistyczne – zadeklarował Kochanowicz.
Droga do fuzji
Przedstawiony radnym projekt porozumienia intencyjnego precyzyjnie opisuje zasady współpracy oraz kolejne kroki formalne, które czekają obie strony. Do czasu formalnego połączenia placówek poprzez wpis do Krajowego Rejestru Sądowego dyrektorzy USK oraz szpitala w Knyszynie zobowiążą się do ścisłego koordynowania bieżącej polityki zakupowej i kadrowej. Ma to na celu zabezpieczenie obu jednostek przed jakimkolwiek pogorszeniem ich sytuacji finansowej w okresie przejściowym.
Pierwszym praktycznym krokiem na drodze do konsolidacji będzie powołanie wspólnego zespołu ds. konsolidacji oraz mniejszych zespołów kierunkowych, w skład których wejdą przedstawiciele obu stron. To właśnie to gremium weźmie na siebie odpowiedzialność za przygotowanie i monitorowanie szczegółowego planu połączenia. Dokument ten będzie fundamentem fuzji, zawierającym dokładny harmonogram działań, wycenę majątku, bilans dotychczasowych zobowiązań oraz prognozę finansową dla nowo powstałego organizmu medycznego.
Równolegle z pracami analitycznymi rozpocznie się procedura formalno – prawna. Będzie ona wymagała przygotowania odpowiednich projektów uchwał przez organy stanowiące podmiotów tworzących, czyli senat Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz Radę Miejską w Knyszynie. Cały proces zostanie poddany szerokiej ocenie społecznej – połączenie będą musiały zaopiniować rady społeczne obu szpitali oraz reprezentatywne związki zawodowe. Ostatecznym warunkiem prawnym będzie uzyskanie formalnej zgody ministra właściwego do spraw nauki, wydanej w porozumieniu z ministrem zdrowia. Zwieńczeniem tych wszystkich działań ma być wspólne przygotowanie i złożenie wniosku inwestycyjnego w ramach ministerialnych konkursów dotacyjnych na modernizację infrastruktury.
Czas decyzji
Knyszyn stoi przed historycznym wyborem. Przypomnijmy, że USK odstąpiło od łączenia się łapskim szpitalem, a sąsiednie Mońki podjęły już uchwałę intencyjną o konsolidacji właśnie z Uniwersyteckim Szpitalem Klinickim w Białymstoku. W Knyszynie gra wciąż pozostaje otwarta, a radni mają na stole dwie skrajnie różne, choć niezwykle atrakcyjne oferty: regionalną, samorządową propozycję „Śniadecji” oraz prestiżową, choć momentami mocno oderwaną od realiów ofertę USK.
Burmistrz Krzysztof Chowański tonował emocje i zapowiedział wnikliwą analizę obu wariantów. Ostateczne głosowanie nad uchwałą intencyjną odbędzie się w piątek, 11 września. To wtedy dowiemy się, czy radni dadzą się uwieść królewskim wizjom rektora Moniuszki, czy też wybiorą bardziej przyziemną ofertę szpitala wojewódzkiego.
Ewa Bochenko
Komentarz:
Dobrze, że po części niemal monarchiczno-historycznej w wykonaniu prof. dr. hab. Marcina Moniuszki, rektora UMB, przyszła w końcu pora na liczby, oddziały, poradnie, lekarzy i pieniądze. Bo kiedy mieszkańcy i radni rozmawiają o przyszłości szpitala, trudno uznać za najważniejszą informację to, że Zygmunt II August darzył Knyszyn szczególnym sentymentem. Historia miasta jest oczywiście cenna, ale – z całym szacunkiem dla królewskiego dziedzictwa – nie spłaca kontraktów z NFZ, nie obsadza dyżurów i nie kupuje aparatury medycznej.
Szczęśliwie później pojawia się dr hab. Jan Kochanowicz i rozmowa schodzi na poziom, na którym łatwiej już rozmawiać o rzeczywistym funkcjonowaniu szpitala. I tutaj różnica jest dość wyraźna. Zamiast opowieści o „cywilizacyjnym skoku” dostajemy konkretne deklaracje dotyczące oddziałów, nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, nowych poradni, infrastruktury, personelu i finansowania.
Nie chodzi przy tym o to, by kpić z historii Knyszyna czy ambicji rozwijania tamtejszej placówki. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy wielkie słowa zaczynają zastępować odpowiedzi na podstawowe pytania: kto będzie leczył, za jakie pieniądze, z jakiego źródła zostanie sfinansowana inwestycja i co dokładnie stanie się z obecnymi usługami medycznymi. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać odpowiedzi na takie pytania.
I właśnie dlatego fragment dotyczący dyrektora Kochanowicza nazwaliśmy „twardymi konkretami”. Nie dlatego, że padły tam jakieś szczególnie spektakularne zaklęcia, ale dlatego, że po prostu zaczęto mówić o tym, co w szpitalu rzeczywiście ma znaczenie. Czasem najodważniejszą formą wizjonerstwa jest zwyczajnie powiedzenie: będzie oddział, będzie poradnia, będzie lekarz, będzie finansowanie. Bez monarszej oprawy też da się.
Radni mają przed sobą dwie oferty i to oni zdecydują, który wariant uznają za lepszy dla Knyszyna. W przypadku szpitala zdecydowanie bardziej interesuje ludzi to, kto będzie leczył pacjentów jutro rano, niż jak pięknie opowiada się o królewskiej przeszłości miasta.
Piotr Walczak, redaktor naczelny Podlaskie Info

