Brak 43 mln zł dofinansowania dla Opery i Filharmonii Podlaskiej ponownie wywołuje polityczny spór w regionie. Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości przekonują, że uchylenie przez większość sejmiku stanowiska sprzeciwiającego się relokacji nielegalnych migrantów nie przyniosło oczekiwanego efektu. Ich zdaniem województwo utraciło zarówno stanowisko dotyczące bezpieczeństwa, jak i szansę na ministerialne wsparcie dla modernizacji Opery i Filharmonii Podlaskiej.
Przewodniczący Klubu Radnych PiS w Sejmiku Województwa Podlaskiego Artur Kosicki przypomina, że w kwietniu większość sejmikowa uchyliła wcześniejsze stanowisko sprzeciwiające się relokacji nielegalnych migrantów. Jak podkreśla, zarząd województwa argumentował wówczas, że jego utrzymanie może uniemożliwić pozyskanie środków na inwestycje, w tym 43 mln zł dla Opery i Filharmonii Podlaskiej.
Kosicki twierdzi, że już na etapie podejmowania decyzji radni PiS wskazywali, iż problem z uzyskaniem dofinansowania wynika przede wszystkim z oceny samego projektu.
Już wtedy mówiliśmy, że nie jest to jedyny powód, ale przede wszystkim wniosek nie osiąga wymaganej liczby punktów, aby uzyskać dofinansowanie – mówi Artur Kosicki.
Według byłego marszałka informacje o ponownym rozpatrzeniu sprawy potwierdzają, że Opera i Filharmonia Podlaska nie otrzyma wsparcia finansowego.
„Bezpieczeństwo mieszkańców nie ma barw politycznych”
Artur Kosicki ocenia, że decyzja o uchyleniu stanowiska była błędem, a bezpieczeństwo mieszkańców nie powinno być elementem politycznych negocjacji.
Bezpieczeństwem mieszkańców regionu grać nie można. Ono jest bezcenne. Nie ma barw politycznych. Powinniśmy dbać o to, aby mieszkańcy czuli się bezpiecznie – podkreśla.
Radny zapowiada, że klub PiS będzie ponownie zgłaszał projekt stanowiska sprzeciwiającego się paktowi migracyjnemu i przyjmowaniu nielegalnych migrantów.
Na każdej sesji sejmiku będziemy składać taki projekt, aż do skutku – deklaruje.
Poseł Sebastian Łukaszewicz: „To strategiczna porażka”
Do sprawy odnosi się również poseł PiS Sebastian Łukaszewicz. Jego zdaniem argument, że uchylenie stanowiska zwiększy szanse na uzyskanie ministerialnego wsparcia, okazał się nietrafiony.
Okazuje się, że była to strategiczna porażka. Wybrano pieniądze, których i tak finalnie nie otrzymaliśmy – mówi.
Poseł stawia pytania dotyczące okoliczności podjęcia decyzji przez zarząd województwa. Pyta m.in., czy marszałek Łukasz Prokorym otrzymał jakiekolwiek sygnały lub zapewnienia, że wycofanie stanowiska zwiększy szanse na uzyskanie dofinansowania oraz kto miał naciskać na zmianę wcześniejszego stanowiska sejmiku.
Robert Jabłoński: „Stanowisko nie było przeszkodą”
Radny Robert Jabłoński przekonuje, że podobne stanowiska funkcjonują również w innych samorządach i – jego zdaniem – nie uniemożliwiają pozyskiwania środków zewnętrznych.
Wskazuje jako przykłady województwo lubelskie oraz miasto Białystok, które – jak podkreśla – również przyjmowały stanowiska dotyczące nielegalnej migracji, a jednocześnie realizują projekty finansowane z funduszy europejskich.
Według radnego zarząd województwa powinien skoncentrować się na skutecznym pozyskiwaniu pieniędzy dla regionu oraz ponownie przedłożyć sejmikowi projekt stanowiska dotyczącego sprzeciwu wobec paktu migracyjnego.
Spór wokół 43 mln zł dla Opery i Filharmonii Podlaskiej pozostaje jednym z najgłośniejszych tematów w podlaskiej polityce. Przedstawiciele PiS utrzymują, że decyzja o uchyleniu stanowiska nie przyniosła oczekiwanych rezultatów i zapowiadają dalsze działania na forum sejmiku. Zarząd Województwa Podlaskiego nie przedstawił jeszcze publicznie odpowiedzi na zarzuty przedstawione przez polityków PiS opisane w tym materiale.
(Piotr Walczak / Wideo: Karol Jurczak)
