Po 23 latach pracy w Białymstoku prof. dr hab. Tomasz Hirnle przechodzi na emeryturę. Wieloletni kierownik Kliniki Kardiochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nie tylko rozwijał skomplikowane metody leczenia, ale także wychował kolejne pokolenia lekarzy. W pożegnaniu szczególnie mocno wybrzmiało podziękowanie za to, co pozostawia po sobie: rozwinięty zespół, przygotowanych następców i zaufanie pacjentów, które sam profesor uważa za jedno z największych zobowiązań swojej zawodowej drogi.
Prof. Tomasz Hirnle związał się z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym w Białymstoku w 2003 roku. Przez kolejne lata kierował Kliniką Kardiochirurgii, rozwijając jej działalność kliniczną i naukową oraz podejmując się wraz z zespołem coraz trudniejszych wyzwań. Jest specjalistą chirurgii i kardiochirurgii, autorem licznych publikacji naukowych oraz organizatorem konferencji.
Jego odejście zamyka ważny etap w historii białostockiego ośrodka. W ocenie władz Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz kierownictwa szpitala profesor był jednym z ludzi, którzy przez lata wyznaczali kierunek rozwoju miejscowej kardiochirurgii.
Nie tylko operacje, ale także ludzie
Wspominając dorobek profesora Marcin Moniuszko, rektor Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, zwracał uwagę przede wszystkim na zmianę, jaka dokonała się w podlaskiej kardiochirurgii podczas ostatnich dwóch dekad. W tym czasie do kliniki wprowadzano nowe metody terapeutyczne i zabiegi, a doświadczenie zdobywały kolejne pokolenia lekarzy.
Szczególne znaczenie ma właśnie przygotowanie następców. Profesor Hirnle nie kończy pracy, pozostawiając po sobie pustkę kadrową. Jak wynika z wypowiedzi uczestników pożegnania, które odbyło się 4 września 2026 r. w pałacyku gościnnym Branickich, kolejne osoby są gotowe przejąć odpowiedzialność za dalszy rozwój kliniki.
Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku, podkreślił, że profesor był dla miasta wyjątkowo ważnym specjalistą. Porównał go nawet do profesora Wilczura, bohatera powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza – postaci lekarza oddanego pacjentom i swojej pracy.
Prezydent przypomniał również, że Hirnle przyjechał do Białegostoku z Wrocławia i spędził tutaj niemal ćwierć wieku. Według niego ważne jest także to, że profesor przygotował swojego następcę, dzięki czemu odejście z pracy nie oznacza przerwania ciągłości leczenia pacjentów.
Zaufanie pacjentów zostało z nim na lata
Sam prof. Tomasz Hirnle, podsumowując swoją pracę, nie koncentrował się przede wszystkim na tytułach, funkcjach czy osiągnięciach organizacyjnych. Najmocniej mówił o relacji z pacjentami.
Jedna rzecz, która tutaj bardzo mnie uderzyła na początku mojej pracy jako niezwykła, to zaufanie pacjentów do mnie – powiedział prof. Tomasz Hirnle.
Jak wspominał, pacjenci w Białymstoku potrafili obdarzyć lekarza wyjątkowym zaufaniem. Przywołał słowa, które szczególnie zapadły mu w pamięć:
Pacjent często mówił: „Proszę mnie nie tłumaczyć tego zbyt dokładnie, proszę to zrobić. Ja wiem, że to jest na pewno najlepiej”.
Profesor przyznał, że właśnie takie podejście pacjentów było dla niego jednym z najtrudniejszych wyzwań zawodowych.
To jest chyba najtrudniejsze wyzwanie dla chirurga, żeby sprostać takiemu zaufaniu – zaznaczył.
To właśnie ten fragment jego pożegnalnej wypowiedzi najlepiej pokazuje, jak postrzegał swoją pracę. W centrum nie znajdowała się sama technika operacyjna, lecz odpowiedzialność za człowieka, który powierza lekarzowi własne zdrowie i życie.
„Mógł przyjechać nawet po godzinach”
Współpracownicy profesora zwracali uwagę nie tylko na jego wiedzę i osiągnięcia medyczne. Wspominali również jego zaangażowanie w codzienną pracę kliniki.
Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku, przypomniała, że profesor stawiając sobie nowe cele, konsekwentnie je realizował. Jednym z ostatnich przedsięwzięć, o których rozmawiali, była sala hybrydowa.
Jeszcze ważniejsze z jej perspektywy było jednak coś, czego nie da się łatwo wpisać do statystyk. Profesor miał pojawiać się w szpitalu również wtedy, gdy formalnie kończył już swoją pracę.
Jak wspominała, w trudnych sytuacjach na dyżurach przyjeżdżał po godzinach, aby pomóc młodszym lekarzom i pracownikom.
To doświadczenie również pozostaje częścią jego zawodowego dziedzictwa. Przekazywana wiedza nie ograniczała się do wykładów czy szkolenia przy stole operacyjnym. Młodsi lekarze mogli obserwować sposób podejmowania decyzji także w najbardziej wymagających sytuacjach.
Następca ma kontynuować tę drogę
W czasie pożegnania wielokrotnie wracał temat przyszłości kliniki. Marcin Moniuszko wskazywał, że profesor pozostawia po sobie nie tylko wyszkolonych specjalistów, ale również ambitne plany dalszego rozwoju.
Jednocześnie Tadeusz Truskolaski podał, że teraz prof. Marek Deja ma przejąć dalsze kierowanie kliniką. Profesor Deja przyjechał do Białegostoku z Katowic.
To ważny element odejścia Hirnle. W przypadku specjalistycznej kliniki sukcesja nie sprowadza się bowiem do obsadzenia stanowiska. Chodzi o zachowanie ciągłości leczenia, utrzymanie poziomu zespołu i dalszy rozwój dziedziny, którą przez lata budowano.
Właśnie dlatego podziękowania kierowane do profesora dotyczyły w dużej mierze wychowania uczniów, przygotowania następców.
Białostocka kardiochirurgia zachowuje ciągłość
Prof. Hirnle przez lata kierował zespołem, który podejmował się również skomplikowanych i pionierskich operacji. Według informacji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego jego odejście następuje po okresie intensywnego rozwoju kliniki i w momencie, gdy zespół ma być przygotowany do kolejnych wyzwań.
To jeden z najważniejszych elementów tego pożegnania. Zmienia się osoba stojąca na czele kliniki, ale nie kończy się kierunek rozwoju, który przez lata był budowany.
Prof. Tomasz Hirnle otrzymał również honorowe wyróżnienie prezydenta miasta „Urbi Meritus – Zasłużony Miastu”. Przyznano je za działalność lekarską i wkład w rozwój Białegostoku.
Dla miasta było to symboliczne podsumowanie jego wieloletniej obecności. Dla środowiska medycznego – okazja do podziękowania człowiekowi, który przez lata odpowiadał nie tylko za leczenie, lecz także za kształcenie lekarzy i budowanie zespołu.
Zostawia po sobie coś więcej niż dorobek
Po przejściu na emeryturę profesor zamierza wrócić do Wrocławia, swojego rodzinnego miasta. Białystok pozostaje jednak miejscem, w którym spędził znaczną część zawodowego życia.
Truskolaski zapewnił, że profesor będzie w mieście pamiętany i że jego relacja z Białymstokiem nie musi się kończyć wraz z przeprowadzką. Współpracownicy również liczą na dalszy kontakt.
Prof. Hirnle odchodzi więc z aktywnego życia zawodowego w Białymstoku w momencie, gdy jego dorobek jest już częścią funkcjonowania całej kliniki. Pozostają lekarze, których kształcił, rozwiązania, które wprowadzał oraz pacjenci, których – jak sam podkreślał – darzyli go wyjątkowym zaufaniem.
I właśnie o tym zaufaniu mówił najwięcej. Nie o samym końcu kariery, ale o odpowiedzialności, którą przez te lata przyjmował na siebie.
Dla białostockiej kardiochirurgii zaczyna się nowy rozdział. Dla prof. Tomasza Hirnle kończy się natomiast 23-letni etap zawodowego życia związany z Białymstokiem.
(Piotr Walczak / Wideo: Karol Jurczak)
